Muzeum Oświecenia

W Instytucie Kultury Regionalnej i Badań Literackich im. Franciszka Karpińskiego od roku 2026 funkcjonuje placówka muzealna – Muzeum Oświecenia, której działalność koncentruje się na literaturze, historii oraz kulturze polskiego i europejskiego oświecenia.

Dyrektor Muzeum: mgr Artur Rogalski (kontakt: ikribl@wp.pl)

Kierownik Działu Literatury Polskiego Oświecenia: dr Marcin Pliszka

Kierownik Działu Literatury Angielskiej XVIII w.: dr Katarzyna Kozak

Kierownik Badań Naukowych: dr hab. Andrzej Borkowski

Skarby Skarbka

Artur Rogalski

Mowa żałobna Na przyjęcie Ciała Jaśnie Oświeconego Książęcia Józefa Poniatowskiego autorstwa Fryderyka hr. Skarbka

Można powiedzieć, że twórczość pisarska Fryderyka hr. Skarbka ma swój początek (realny) i koniec (symboliczny) w epoce Księstwa Warszawskiego, jakkolwiek kwestia jego juweniliów oraz ostatnich prac literackich i historycznych wymaga dalszych, skrupulatnych badań. Jednak – niezależnie czy za pierwsze utwory literackie będziemy uważali wiersze wygłoszone przez Skarbka w 1808 r. z okazji zakończenia przez niego Liceum Warszawskiego (opublikowane w październiku tego roku w warszawskiej prasie) a za ostatnie Olim (poza Czterema miniaturami i Pierścionkami) czy redakcję nowego wydania Dziejów Księstwa Warszawskiego (w 1866 r., ogłoszone pośmiertnie w 1876 r.) – to pierwsze powstały w czasach Księstwa Warszawskiego, ostatnie zaś – czasy napoleońskie opisywały, bądź do tych czasów się odwoływały.

Sam Skarbek uważał lata 1806-1814 za jeden z najważniejszych okresów (lub nawet najważniejszy) w swoim życiorysie. Tak opisywał okres napoleoński w przedmowie do Powiastek Polskich:

W ciągu kilkudziesiąt lat zwątpienia i smutku, były też chwile uciech i swobody, w których nam pozwolono żyć z całą rześkością młodości, z całą swobodą ocuconego ducha narodowego. Zawierzaliśmy wtedy przyrzeczeniom i snującym się przed nami nadziejom, nie myśląc o tem, że się mogą nie spełnić i że tamtych mogą nie dotrzymać. A kiedy szło o kraj, o ziemię ojczystą, gdy się za te drogie ludów dziedzictwa bić przypadło: szliśmy do boju jak na wesele, na śmierć jak na gody, i piosnka brzmiała w szeregach, póki jej odgłos trąb i dział nie przytłumił; i śmierć była lekka, byleby na ojczystej ziemi, a gdy walczyć przyszło na obcej, mieliśmy z sobą garstkę krajowej, aby nią trupa do mogiły poświęcić!

Tutaj trzeba dodać, że stosunek Skarbka do Napoleona, symbolu epoki, ewoluował – od młodzieńczego zachwytu po niechęć i krytycyzm w wieku dojrzałym (zagadnienie warte jest szerszych badań). Jednak będąc u schyłku życia, Skarbek pomijając osobistą ocenę twórcy Księstwa Warszawskiego, doceniał wagę i rolę tegoż Księstwa (umocowanego ściśle w strefie wpływów Pierwszego Cesarstwa). Przede wszystkim zaś bliska mu była patriotyczna, pozbawiona blichtru i prywaty schyłkowych lat I Rzeczypospolitej obywatelska postawa mieszkańców Księstwa. Podkreślali to także badacze jego twórczości – chociażby Aleksander Słapa (Fryderyk Skarbek jako powieściopisarz):   

Ważną rolę grają w psychice Skarbka wspomnienia. Wspomnienia to z lat dzieciństwa i wczesnej młodości sprawiły, że czasy Księstwa Warszawskiego uważał ideał; „w żadnym okresie dziejów naszych – mówi we wstępie do Dziejów Księstwa Warszawskiego (1860) – nie znałem ich (ziomków) przejętych takim poświęceniem wszelkich osobistych względów dobru pospolitemu i taką uczciwością obywatelską jak za Księstwa” W tych wspomnieniach nie tylko znajdował osłodę starości […] lecz służyły mu one także za probierz do oceniania czasów i ludzi. 

*

W przypadku aktywności pisarskiej Skarbka związanej z okresem Księstwa Warszawskiego ważne miejsce zajmuje jego mowa żałobna wygłoszona w Łowiczu w dn. 13 sierpnia 1814 r. podczas uroczystości związanych z przewozem ciała ks. Józefa Poniatowskiego z Lipska do Warszawy. Po uroczystościach 13 sierpnia trumnę ze zwłokami księcia złożono w kolegiacie łowickiej. Pozostawała tam do 7 września 1814 r., oczekując na przybycie z Francji korpusu polskiego dowodzonego przez gen. Wincentego Krasińskiego; zwłoka umożliwiała zarazem przygotowanie uroczystości warszawskich.

Bardzo młody podówczas, 22-letni Fryderyk Skarbek pełnił ważną funkcję w strukturach powiatu sochaczewskiego (w jego obrębie znajdował się Łowicz), jakkolwiek precyzyjne wskazanie jego właściwego stanowiska nie jest łatwe. Na pewno był – co najmniej od początku roku 1813 – radcą powiatu sochaczewskiego. Według własnych pamiętników (Pamiętniki Fryderyka hrabiego Skarbka), jako radca zastępował w 1814 r. chorego podprefekta tegoż powiatu – Ludwika Jana Wojciechowskiego. Taką półoficjalną formę – zastępującego podprefekta – uznaje większość badaczy tematu (Stefan Kieniewicz, Kazimierz Bartoszyński, Alicja Kulecka).  Natomiast według urzędowego stanu służby Fryderyk Skarbek – od 4 II 1814 r. do 1 V 1815 r. był podprefektem tegoż powiatu. Nie potwierdzają tego źródła z epoki – wg pijarskiego Kalendarzyka Politycznego na rok 1814 oraz prasy Księstwa Warszawskiego podprefektem miał być nadal Ludwik Jan Wojciechowski. Ze względu na fakt, że Kalendarzyk… był drukowany pod koniec 1813 r., a (najprawdopodobniej) nominacja Skarbka na podprefekta miała miejsce na początku następnego roku, zaś informacje prasowe mogły być nieścisłe – można byłoby ostrożnie przyjąć, że nasz bohater faktycznie w sierpniu 1814 r. był najwyższym przedstawicielem władz administracyjnych w powiecie. Niezależnie od tego czy Skarbek był urzędowo nominowany na stanowisko podprefekta, czy też pełnił je w zastępstwie – jego przemówienie miało charakter wystąpienia oficjalnego. 

Sam Skarbek przytoczył pełny tekst mowy w swoich Pamiętnikach. Podkreślał też, jak ważne było to wydarzenie dla jego późniejszej kariery:

To przemówienie moje zostało bardzo dobrze przyjęte tak przez generała Sokolnickiego, który na nie odpowiedział jako i przez wszystkich obecnych i zjednało mi jawną wśród obywateli wziętość, wskutek której później do służby obywatelskiej z ich wyboru powołany zostałem.  

W Dziejach Księstwa Warszawskiego Skarbek co prawda nie wspominał o swoim udziale w funeraliach Poniatowskiego, niemniej zaznaczył:

Uroczystsze od innych odbyło się nabożeństwo w Łowiczu, gdzie zwłoki księcia w tumie na czas niejako złożone zostały […].

Mowa żałobna była przywoływana przez badaczy dorobku i osoby Skarbka oraz epoki napoleońskiej (warto tu wymienić Kazimierza Władysława Wójcickiego, osobiście znającego Skarbka i współczesnych badaczy – Jolantę Załęczny i Piotra Mysłakowskiego). Wspominając wystąpienie, korzystali oni z tekstu mowy zamieszczonej w Pamiętnikach. Natomiast dokładniejsze prześledzenie historii wystąpienia Skarbka pozwala stwierdzić, że:

– zostało opublikowane bardzo szybko (tydzień po uroczystościach) w gazetach Księstwa Warszawskiego (będącego wówczas pod okupacją rosyjską),

– w XIX w. istniały dwie jego wersje – nieco się różniące.

Historia łowickiej mowy Skarbka wygląda następująco:  

  1. Przemówienie z dn. 13 VIII 1814 r. w Łowiczu. Spisane (zapewne) odręcznie przez Skarbka; było odczytane lub wygłoszone (źródła nie podają, w jakiej dokładnie formie) podczas uroczystego wjazdu trumny z ciałem ks. Poniatowskiego wraz z wojskową eskortą do Łowicza, tuż przy granicy miasta, „za mostem”.
  2. Pierwodruk przemówienia opublikowany w dn. 20 VIII 1814 r. w „Gazecie Warszawskiej”. Najpewniej pochodził z materiałów uzyskanych przez redakcję „Gazety…” od Skarbka lub organizatorów uroczystości łowickich.
  3. Przedruk mowy opublikowany w dn. 27 VIII 1814 r. w „Gazecie Poznańskiej”, za „Gazetą Warszawską”.   
  4. Tekst mowy we fragmentach „Pamiętników” Skarbka publikowanych w „Bibliotece Warszawskiej” w 1876 r.  
  5. Tekst mowy w poznańskim wydaniu książkowym „Pamiętników” Fryderyka Skarbka z 1878 r.
  6. Trzy materiały rękopiśmienne (w tym dwa odpisy) zawierające mowę żałobną Skarbka przechowywane obecnie w Archiwum Państwowym w Warszawie (zespół: „Zbiór Władysława Tarczyńskiego w Łowiczu”). W tym miejscu należy prawidłowo ustalić chronologię owych archiwaliów. Wg inwentarza archiwalnego rękopisy zostały wydatowane na 1814 r., jednak owa data rozmija się ze stanem faktycznym, gdyż dwa z nich pochodzą z XX w. Pierwszy z rękopisów „Zbioru…” jest niedatowany, wstępne cechy zapisu pozwalają datować go ostrożnie na (?pierwszą połowę?) XIX w. Być może jest to właśnie autograf łowickiej mowy Skarbka (kwestia ta wymaga dalszych, szczegółowych badań). Drugi rękopis, będący odpisem pierwszego, nosi datę „1911”, kolejny zaś będący odpisem drugiego („kopia z odpisu”), jakkolwiek niedatowany musi pochodzić z okresu po 1911 r.     

Przekazy prasowe z 1814 r. oraz materiały ze zbioru Tarczyńskiego reprezentują tę samą zasadniczą tradycję tekstową i nie wykazują istotnych różnic treściowych. Można zakładać, że są zbieżne treściowo z autografem Skarbka z 1814 r. (jeśli okazałoby się, że jest to rękopis zachowany w zbiorze Tarczyńskiego – wtedy mielibyśmy już pewność).

Tekst mowy żałobnej zamieszczony we fragmentach Pamiętników publikowanych w „Bibliotece Warszawskiej” w 1876 r., a następnie powtórzony w książkowym wydaniu pamiętników ogłoszonym w Poznaniu przez Jana Konstantego Żupańskiego, różni się od przekazów z 1814 r. nie tylko drobnymi zmianami układu, lecz także opuszczeniem frazy: „niechaj się Polska nowym sławy poszczyci pomnikiem”. Jest to najistotniejsza różnica między zachowanymi wariantami wystąpienia Skarbka. To pozornie drobne opuszczenie można interpretować w kontekście sytuacji politycznej, w jakiej w 1876 r. ukazała się warszawska publikacja fragmentów „Pamiętników”. Przygotowując swoje wystąpienie w 1814 r., Skarbek mógł już wiedzieć o podejmowanych wówczas staraniach wystawienia pomnika Księciu Poniatowskiemu – stąd obecność wzmianki w pierwotnej wersji tekstu. W 1876 r. los monumentu był (najpewniej) dobrze znany Kazimierzowi Władysławowi Wójcickiemu, redaktorowi „Biblioteki Warszawskiej”. Pomnik, skonfiskowany przez władze rosyjskie po upadku powstania listopadowego i przekazany Iwanowi Paskiewiczowi, znajdował się wówczas w pałacu Paskiewiczów w Homlu.

Jedną z możliwych przyczyn opuszczenia omawianej frazy mogła być zatem ingerencja rosyjskiej cenzury albo działanie Wójcickiego, uprzedzające spodziewaną interwencję cenzorską. Usunięcie wzmianki mogło służyć – w zamyśle cenzury lub autocenzury – uniknięciu pejoratywnych odczuć polskiego czytelnika co do popowstaniowych losów pomnika Poniatowskiego. Dodatkowe zastrzeżenia mogło budzić użycie nazwy „Polska” (na dodatek w kontekście sławy). Możliwe jest jednak, że redakcja otrzymała rękopis pamiętników już pozbawiony tego zdania albo że zostało ono opuszczone przypadkowo podczas kopiowania, redagowania lub składania tekstu. W książkowej edycji Pamiętników, wydanej dwa lata później w Poznaniu, zachowano wariant znany z „Biblioteki Warszawskiej”.

*

Na tym etapie badań można stwierdzić, że pierwszy etap działalności pisarskiej Skarbka otwarty publikacją jego młodzieńczych wierszy w 1808 r. (gdy miał lat szesnaście) kończy publikacja mowy żałobnej z Łowicza (gdy przyszły dygnitarz Królestwa miał lat dwadzieścia dwa). Pierwodruki obu znalazły się w prasie Księstwa Warszawskiego i właśnie czasy „Polski napoleońskiej” wytyczyły dwie równoległe ścieżki aktywności pisarskiej Fryderyka Skarbka – na niwie literatury pięknej oraz literatury stosowanej. Ciepłą pamięć Skarbka o czasach napoleońskich na ziemiach polskich dodatkowo musiały podgrzewać wspomnienia o jego juweniliach drukowanych w gazetach Księstwa Warszawskiego.

Aneksy

Pierwodruk mowy żałobnej Fryderyka Skarbka, „Gazeta Warszawska” 20 VIII 1814 r., nr 67.

Przedruk mowy żałobnej Fryderyka Skarbka, „Gazeta Poznańska”, 27 VIII 1814 r., nr 69.

Tekst mowy żałobnej Fryderyka Skarbka z fragmentów jego Pamiętników, „Biblioteka Warszawska, pismo poświęcone naukom, sztukom i przemysłowi”, Warszawa 1876 r., t. II.  

Artur Rogalski

Publikacje Fryderyka hr. Skarbka pozyskane na ekspozycję muzealną ze zbiorów prywatnych

Publikacje o Fryderyku hr. Skarbku pozyskane na ekspozycję muzealną ze zbiorów prywatnych

Silva rerum z epoki napoleońskiej

Andrzej Chojnacki * Artur Rogalski

Departament siedlecki A.D. 1812

Mamy przyjemność poinformować, że powstaje nowa publikacja „napoleońska” związana z regionem siedleckim. Jej pomysłodawcą i autorem jest p. Andrzej Chojnacki, który zaprosił do współpracy Muzeum Oświecenia.

Tematem książki będzie jeden z najważniejszych momentów w historii regionu i kraju – wojna z Rosją w 1812 roku. Czytelnicy poznają szeroko zakreślone dzieje departamentu siedleckiego: od jego utworzenia w latach 1809–1810 aż po zajęcie przez wojska rosyjskie w 1813 roku.

Omówione zostaną najważniejsze zagadnienia dotyczące funkcjonowania departamentu – od administracji cywilnej i wojskowej po postawy polityczne jego mieszkańców. Część poświęcona wydarzeniom 1812 roku obejmie organizację polskich oddziałów wojskowych oraz sprzymierzonych z Napoleonem formacji saskich, westfalskich i austriackich, działalność wywiadów napoleońskiego i rosyjskiego, przygotowania do wojny oraz przebieg samych działań wojennych.

Wyjątkowo interesująco zapowiada się aneks źródłowy, w którym zostanie zamieszczony (między innymi) Brulion rozkazów i raportów gen. Dominika Dziewanowskiego, dokumentujący jego działania na obszarze departamentu siedleckiego.

Dominik Dziewanowski, generał brygady Księstwa Warszawskiego, pozostaje postacią niemal zupełnie nieznaną mieszkańcom naszego regionu, chociaż właśnie on odpowiadał za większość prac związanych z przygotowaniem stacjonujących tu sił wojskowych do kampanii 1812 roku. Działania Dziewanowskiego na styku departamentowych struktur cywilnych i wojskowych nawet dziś mogą zaskoczyć swoją wielowymiarowością, dokładnością i skutecznością.

Silva rerum z epoki napoleońskiej

Artur Rogalski

 Józef Olędzki, Kto w woysku służy z miłości oyczyzny… „Gazeta Korrespondenta Warszawskiego y Zagranicznego”, r. 1809, nr 64.

Wiersz żołnierza 16 pułku piechoty Księstwa Warszawskiego Józefa Olędzkiego  z 1809 r. był zauważony przez badaczy literatury i epoki napoleońskiej. Bodaj pierwszy wspomniał o nim Kazimierz Bartoszewicz w artykule Napoleon w rymach polskich (Zbiór pism tegoż: Szkice i portrety literackie, Kraków 1930). Kilkadziesiąt lat później przypominany był w przestrzeni internetowej, na stronach poświęconych Napoleonowi i jego czasom. Bartoszewicz i popularyzatorzy czasów napoleońskich nie zajmowali się jednak szerzej osobą autora wiersza.      

Wydaje się, że fizylier Józef Olędzki z 1809 r. jest tożsamy z Józefem Olędzkim, pisarzem Sądu Pokoju Powiatu Węgrowskiego (odnotowany na tym stanowisku od 1810 r.), potem podpisarzem Trybunału Cywilnego w Siedlcach, notariuszem województwa podlaskiego (od 1817 r.) i wreszcie konserwatorem hipotek Województwa Podlaskiego (po roku 1819). Urywki jego drogi życiowej (bo pełnej nie znamy) i szczeble kariery zawodowej składają się na szkic do pełniejszego biogramu. O ile przypuszczenia są słuszne – anonimowa osoba poety-żołnierza będzie osadzona w konkretnym miejscu i czasie. 

Olędzcy h. Rawicz, linia Stefana, koniuszego litewskiego

Józef Olędzki, sądownik siedlecki, wywodził się z litewskiej gałęzi zamożnego (na początku XIX w. zubożałego już mocno), senatorskiego rodu. Olędzcy mieli swe korzenie na Podlasiu w Ziemi Mielnickiej. Pieczętowali się herbem Rawicz. Józef pochodził z linii Stefana, koniuszego litewskiego – był to jego dziadek. Stanisław Olędzki, syn Stefana a ojciec Józefa, wg herbarza Seweryna Uruskiego był: „dziedzicem Promieża w pow. wołkowyskim, rotmistrzem kawalerii narodowej 1789, posłem na sejm czteroletni ze Żmudzi, z żony Scholastyki Fijałkowskiej miał pięciu synów: Antoniego, Emeryka, dziedzica dóbr Tchórze Rogale, Leonarda, Mikołaja, dziedzica dóbr Ławki, urzędnika w pow. sieradzkim i Tomasza, wylegitymowanych w Królestwie 1835 – 1839”.

Także liczba potomstwa Stanisława podawana przez Uruskiego jest nieścisła – Stanisław Olędzki, miał nie pięcioro, lecz – co najmniej – ośmioro dzieci. Po jego śmierci pozostało 13 sukcesorów (łącznie z żoną). Oprócz synów wspomnianych przez Uruskiego – Antoniego, Emeryka i Mikołaja – akta hipoteczne wymieniają jeszcze Teodora, Ignacego, oraz Józefa. To byli – jak się zdaje – najstarsi bracia. Niestety nie znamy dat urodzin wszystkich braci Olędzkich (a i do tych podanych przez Uruskiego trzeba mieć ograniczone zaufanie). Z niepotwierdzonych informacji wynika, że Józef Olędzki zmarł w 1821 r.; prawdopodobnie urodził się w latach 80 lub 90-tych XVIII wieku. Teodor  i Ignacy przyszli na świat zapewne niedługo wcześniej lub później. 

Majątek

Dane z akt hipotecznych pozwalają na uściślenie lub weryfikację powyższych informacji: Stanisław Olędzki, poseł żmudzki, oprócz Promieża posiadał też dobra Ławki (część) w pow. łukowskim. Części na Ławkach  zapewne odziedziczył syn Mikołaj. Ale informacja o dziedziczeniu przez Mikołaja dóbr Ławek – przynajmniej dla okresu Księstwa Warszawskiego – wymaga uściślenia gdyż, jak wynika z akt hipotecznych, majątek Stanisława podzielono na wszystkich sukcesorów – i tak na przykład jeden z braci Teodor, po śmierci ojca został sukcesorem 1/13 części ojcowskiego majątku w pow. łukowskim, a w 1815 r. zapisał na nim 3 000 złp. kaucji przy obejmowaniu funkcji dozorcy magazynowego. Niewykluczone jednak, że w późniejszym okresie Mikołaj zdołał skumulować w swym ręku całość majątku.

Tutaj należy wyjaśnić, że Tchórzew-Rogale to fragment dawnego zaścianka Tchórzew Wielki (dziś Tchórzew, ok. Siedlec), zaś Ławki to dawny zaścianek, obecnie wieś o tej samej nazwie w gminie Łuków. Jako że były to wsie szlacheckie, Olędzcy byli dziedzicami nie całości dóbr, lecz swych „części” na zaścianku, tzw. „dziedzicami cząstkowymi”.   

Olędzcy w armii Księstwa Warszawskiego i Królestwa Polskiego

Józef nie był jedynym wojakiem czasów Księstwa Warszawskiego z familii Olędzkich herbu Rawicz. Bronisław Gembarzewski w swoim spisie oficerów armii Księstwa Warszawskiego wymienia jego brata, Ignacego Olędzkiego. Ignacy służył w stopniu podporucznika w 6 pułku piechoty galicyjsko francuskiej (ów pułk sformowany został w trakcie wojny 1809 r. w Zamościu; po wojnie otrzymał nowy numer i nazwę: 17 pułk piechoty Księstwa Warszawskiego). Wszystko wskazuje, że Ignacy wstąpił do wojska, jako ochotnik, wskutek patriotycznego porywu w roku 1809 i był to w jego życiu jedyny stricte wojskowy epizod – wystąpił z czynnej służby w styczniu 1810 r. Nie ma informacji, które świadczyłyby o tym, że wcześniej lub później służył w wojsku, np. w Legionach czy armii Królestwa Polskiego (chociaż w wojsku Królestwa Polskiego służyli jego młodsi bracia, zaś w Legionach znalazł się jeden przedstawiciel innej linii Olędzkich h. Rawicz).

Ignacy po wystąpieniu z szeregów armii został cywilnym pracownikiem wojska, a ściślej administracji wojskowej. Już po upadku Księstwa Warszawskiego, od 1815 r. był wojskowym dozorcą magazynu aprowizacyjnego. Również jego brat – Teodor Olędzki, na początku 1815 r. wstąpił w szeregi oficjalistów Dyrekcji Żywności Wojska Polskiego – objął stanowisko dozorcy wojskowego magazynu etapowego w Parczewie (z wysokości kaucji wynika, że był dozorcą najniższej, 3 klasy). Józef – jak już nam wiadomo – jeszcze od 1810 r. rozpoczął pracę w sądownictwie.

Młodsi bracia Olędzcy – Antoni (ur. 1800 r.), Tomasz (ur. 1798 r.) i Emeryk (ur. 1801 r.) być może kierując się wzorem starszych – zdecydowali się na karierę wojskową. Jednak aby wstąpić do armii Księstwa byli zbyt młodzi, zatem wszyscy trzej rozpoczęli ją w 1 pułku strzelców pieszych Królestwa Polskiego. Emeryk i Tomasz otrzymali złote krzyże Virtuti Militari w powstaniu listopadowym. Emeryk, Mikołaj (dozorca miast obwodu sieradzkiego) i Tomasz wylegitymowali się ze szlachectwa w 1838 r.

W kontekście wiersza, historii rodziny Olędzkich jak i późniejszych zawodowych osiągnięć Józefa Olędzkiego – bardzo prawdopodobne jest, że w 1809 r. faktycznie pełnił on służbę szeregowego (fizyliera) w 16 pułku piechoty Księstwa Warszawskiego. Przy czym trzeba wyjaśnić, że ze względu na podwójne nazewnictwo jednostek polskich w 1809 r. i brak precyzyjnych ustaleń w kwestii ich historii mogą tu być problemy z identyfikacją jednostki, w której służył Olędzki.

Podczas wojny 1809 r. utworzono 6 nowych polskich pułków piechoty. W tym 4 i 5 pułk piechoty galicyjsko-francuskiej. 4 pułk pod dowództwem płka Jakuba Kęszyckiego miał powstać w Wielkopolsce, zaś 5 pułk pod dowództwem ks. Konstantego Czartoryskiego, na terenach świeżo wyzwolonej Galicji Zachodniej. Nie jest do końca jasne kiedy 4 pułk gal.-franc. pod dowództwem płka Kęszyckiego, zaczął nosić numer 16 (jednak właśnie cytowana Gazeta Korespondenta…, jest widomym śladem, że numeru tego używano już – co najmniej – od lipca 1809 r.). Pod koniec 1809 r. oddział Kęszyckiego rozwiązano i przydzielono żołnierzy do innych jednostek. Numer 16 otrzymał zaś dawny 5 pułk gal.-franc., dowodzony przez Konstantego Czartoryskiego. Józef Olędzki służył w 4/16 pułku piechoty, płka Kęszyckiego. Po tej efemerycznej jednostce nie zachowały się chyba żadne materiały źródłowe, zatem – trudno będzie (delikatnie rzecz ujmując) potwierdzić lub obalić moje przypuszczenia  bezsprzecznie.

Oczywiście powstaje tu wiele pytań. Po pierwsze – jakie były powody wstąpienia Józefa Olędzkiego do armii? Cóż – jedynym śladem jego intencji  jest użyty w wierszu zwrot „z miłości ojczyzny”. W kontekście historii rodziny Olędzkich (i znanych mi historii żołnierzy-ochotników z 1809 r.) nie ma żadnych powodów aby wątpić w patriotyczne pobudki Józefa.

Kolejne pytanie – kiedy Olędzki zaciągnął się do wojska? Wydaje się, że zgłosił się do służby właśnie w początkach wojny polsko-austriackiej w 1809 r., zapewne w trakcie majowej ofensywy armii polskiej wyzwalającej Galicję Zachodnią. Gdyby brał udział we wcześniejszych działaniach zbrojnych (w Legionach, lub chociażby w wojnie 1806-07 r. – dosłużyłby się stopnia wyższego niż ranga strzelca (fizyliera). Można się domyślać, że obaj bracia Olędzcy – Ignacy i Józef – wstąpili razem w szeregi armii Księstwa. Być może zamierzali zaciągnąć się do jednego pułku, z jakiegoś jednak względu (brak miejsc?) znaleźli się w sąsiednich, świeżo formowanych pułkach „galicyjsko-francuskich”.

Kiedy Józef Olędzki opuścił armię Księstwa? Zapewne pod koniec 1809 r., albo razem z bratem w styczniu 1810 r. W jakich bitwach i potyczkach brał udział? W dniu 23 XI 1809 r. 4/16 pułk piechoty Kęszyckiego stanowił część brygady gen. Niemojewskiego, która to brygada była częścią składową I Dywizji dowodzonej przez gen. Józefa Zajączka. Trudno dokładnie stwierdzić do jakiej dywizji należał pułk wcześniej, podczas działań wojennych 1809 r. Z całą pewnością Olędzki brał udział w marszu korpusu ks. Józefa Poniatowskiego na Kraków i w starciach, które miały miejsce od początku lipca 1809 r. do połowy tegoż miesiąca. Z treści wiersza wynika, że Józef „wąchał proch i był w ogniu”, walczył dzielnie, zapewne podczas starcia na bagnety odniósł ranę, lecz ostatecznie pokonał swego przeciwnika.

Wiersz

Jak świadczy oryginalny tytuł – wiersz został opublikowany w obozie pod Krakowem w 1809 r. Można zatem pokusić się o ustalenie choćby przybliżonej daty powstania utworu. Korpus polski podszedł pod Kraków 14 VII 1809 r., tego dnia jeszcze trwały drobniejsze potyczki, następnego dnia, o godzinie 6 rano książę Józef wjechał do miasta na czele wojska; walki były już zakończone. „Dodatek do Gazety Korespondenta…”, w którym zamieszczono  – oprócz innych aktualnych sprawozdań z okoliczności zajęcia Krakowa – wiersz Olędzkiego ukazał się w dniu 12 VIII 1809 r. Ostatnie bieżące obwieszenie z Krakowa w „Dodatku…”  jest datowane na 6 VIII 1809 r. (jest to aktualny rozkaz dzienny polskiego Sztabu Generalnego). Wydaje się zatem, że wiersz powstał pomiędzy 15 VII a 6 VIII 1809 r., w okresie spokojnego stacjonowania oddziałów polskich w Krakowie i jego najbliższych okolicach. 

Warto zadać sobie pytanie czy wiersz Olędzkiego w „Dodatku do Gazety Korrespondenta…” jest pierwodrukiem tego utworu. „Gazeta Korrespondenta…” często posiłkowała się informacjami z innych czasopism. W przypadku działań wojennych 1809 r., w regionie krakowskim, źródłem informacji, na które powoływała się gazeta warszawska była „Gazeta Krakowska”. Właśnie z niej pochodziła większość zamieszonych w 64 numerze „Gazety Koresspondenta…” i jej „Dodatku” „krakowskich” nowinek i informacji. Być może także wiersz Olędzkiego został opublikowany pierwotnie w „Gazecie Krakowskiej”.

Przy okazji warto dodać, że niemało wierszy znalazło się w 64 numerze „Gazety Korrespondenta…”:  Oda w dzień uroczystości zawieszenia orłów francuskich w Lublinie (autorem był Kajetan Koźmian, jednak w „Gazecie…” Odę… opublikowano anonimowo i bez tytułu), dwa wiersze Na przybycie wojsk polskich do Krakowa, i wiersz Do obywateli Krakowa.  Inne numery „Gazety…” pęczniały od rymotwórstwa różnego kalibru – i bywały to także wiersze pisane przez szeregowych żołnierzy.

*

Trudno wątpić, że wiersz Olędzkiego jest szczery, a autor napisał go z autentycznej potrzeby podzielenia się z odbiorcą swymi uczuciami. I radością – nie zapominajmy, że utwór powstał już po zakończeniu zwycięskiej kampanii. W wierszu pobrzmiewają wyraźne informacje o wykształceniu i wyższym statusie społecznym autora. Opisuje on siebie – przed rozpoczęciem służby wojskowej – jako człowieka nawykłego do wygody, wydawania poleceń, będącego dawniej „profesorem” (być może faktycznie Olędzki uczył w jakiejś szkole, lub pełnił obowiązki prywatnego guwernera). Nowozaciężny wojak poświęcił jednak wszystkie wygody i dumę dla miłości ojczyzny. Można jednak między wierszami odczytać subtelne ślady rozczarowania – Józef mimo odwagi i odniesionej rany, nie otrzymał ani należnego odznaczenia, ani awansu (ale honorowo nie prosił o żadne zaszczyty). Wszystko to potwierdzałoby faktycznie patriotyczne pobudki ale też brak zainteresowania kontynuacją kariery wojskowej i przejście w 1810 r. do tworzącego się sądownictwa nowopowstającego departamentu siedleckiego. Tutaj Józef awansował szybko, a ważne stanowiska (notariusza departamentowego i departamentowego konserwatora hipotek) które zajmował, były widomymi wyznacznikami jego zawodowej i społecznej hierarchii.

Potomków dawnych, możnych rodów szlacheckich spotykamy w armii Księstwa Warszawskiego często na niższych szczeblach hierarchii wojskowej. Można tu wymienić chociażby Józefa Skubę-Pękosławskiego oraz Rocha Kicińskiego. Józef Skuba-Pękosławski, wywodzący się ze starego i znakomitego rodu małopolskiego, służył jako szeregowy w 13. pułku huzarów Księstwa Warszawskiego. Roch Kiciński, bratanek hrabiego Brunona Kicińskiego — późniejszego znanego dziennikarza, wydawcy i opozycjonisty doby Królestwa Polskiego — doszedł natomiast jedynie do stopnia podporucznika w 4. pułku piechoty Księstwa Warszawskiego. Podobnych przykładów można wskazać znacznie więcej.

*

Wiersz napisany w obozie pod Krakowem od Józefa Olędzkiego, fizyliera pułku 16 kompani 4-tej

Kto wojsku służy, z miłości ojczyzny
Miłe mu dla niej poniesione blizny*
Na niedostatek nigdy się nie żali,
Ani się przykrzy, by mu rangę dali.
Niesie karabin, słucha i kaprala,
Szanuje starszych, kocha ich, wychwala,
Marsz po mil siedem spacerem nazywa,
Bitwa z Niemcami, igraszką mu bywa!
Smakuje suchar pleśnią malowany,
Od furiera piątego dnia dany,
A chociaż dawniej szemrał na wygodę,
Rad brudną pije dla ojczyzny wodę.
     Co się wysypiał z rana i wieczora,
Pierwszy się zrywa na rozkaz tambora.
I który przedtem przywykł rozkazywać,
Nie jest mu przykro teraz wykonywać,
A bywszy nawet dawniej Profesorem
Sam rad gotuje sobie groch z rosołem.
Bronić ojczyzny taka ma ochotę,
Że nie uważa na głód, upał, słotę.
Mówi, że rana za krzyż złoty staje.
Śmierć za ojczyznę honor mu nadaje;
Wszystkie wypadki ponowić jest miło
Aby się łono ojczyste wróciło.

* Ranny w pierś prawą, zemścił się w dwójnasób na swym i ojczyzny nieprzyjacielu.      

  Słowniczek

  • fizylier – szeregowy strzelec w piechocie początków XIX w.
  • furier – stopień podoficerski w armii Księstwa Warszawskiego (pomiędzy kapralem a sierżantem).
  • tambor – dobosz, „rozkaz tambora” – sygnał pobudki, ogłaszany w oddziale biciem w bębny. 

Silva rerum z epoki napoleońskiej

Andrzej Borkowski * Artur Rogalski

Między klasykami a romantykami.
Tajemniczy Ignacy Skarbek Kiełczewski

W 1984 roku Zofia Sinko w artykule Polska recepcja twórczości pani de Staël w pierwszych dekadach XIX wieku, opublikowanym na łamach „Pamiętnika Literackiego”, przypomniała postać dziewiętnastowiecznego tłumacza i publicysty Ignacego Skarbka Kiełczewskiego. Kilkanaście lat później przywołał ją Piotr Żbikowski w Zarysie problematyki klasycyzmu postanisławowskiego (1999), zaliczając Kiełczewskiego do grona wciąż nierozpoznanych twórców początku XIX wieku:

Ciągle spotykamy jeszcze nazwiska, o których mało lub nic zgoła nie umiemy powiedzieć – na przykład Józefa Sygierta, Ignacego Skarbka Kiełczewskiego, Karola Łaskiego, Edwarda Majkowskiego.

Siłą rzeczy Zofia Sinko niewiele napisała o samym Kiełczewskim. Wiedziała jedynie, że był „wielkim admiratorem twórczości pani de Staël i autorem broszurki poświęconej jej życiu i dokonaniom literackim”. Przywołała ponadto zapowiedzi zamieszczone w „Astrei” w 1823 roku, w których Kiełczewskiego przedstawiano jako autora kilku prac literackich, „trudzącego się przekładem” dzieła pani de Staël De l’influence des passions sur le bonheur des individus et des nations. Badaczka podkreślała jednak:

Szczegóły życia Kiełczewskiego nie są znane; jego twórczość oryginalna i translatorska odnotowana w Nowym Korbucie ogranicza się do kilku pozycji. Był tłumaczem fragmentów o entuzjazmie z dzieła „O Niemczech”, zamieszczonych w „Astrei” i, być może, w „Pamiętniku Warszawskim Umiejętności Czystych i Stosowanych”, oraz rozdziału „O miłości,” opublikowanego w „Astrei”.

Dziś o działalności publicystycznej i translatorskiej Kiełczewskim wiemy niewiele więcej. Był autorem prac oryginalnych i przekładów, do których należą: Rozprawa o arystokracyi w różnych względach uważaney (1818), Wiadomość charakterystyczna o życiu i pismach pani baronowey Holstein de Staël, Wielka rozprawa o nierówności stanów pomiędzy ludźmi Jeana-Jacques’a Rousseau, Proiekt prośby do Parlamentu Angielskiego Emmanuela de Las Casesa (1819), O wpływie zapału, czyli entuzjazmu na szczęście ludzkie. Z dzieła „O Niemczech” pani Staël (1821), Mowa Ignacego Skarbka Kiełczewskiego nad dziełem margrabiego Chastellux o szczęśliwości publicznej…, Mowa o duchu klassyczności i romantyczności we względzie filozoficznym (1822), O miłości. Wyjątek z dzieła p. Staël… (1822) oraz Traktat o szczęściu (1823).

Życie zaś samego Kiełczewskiego – świadomego i aktywnego uczestnika warszawskiego życia intelektualnego doby przełomu oświecenia i romantyzmu – nadal spowija mgła tajemnicy.

Jednym z eksponatów prezentowanych na wystawie „Silva rerum z epoki napoleońskiej” będzie rzadki druk Emmanuela de Las Casesa, stanowiący apel do parlamentu Wielkiej Brytanii w sprawie cesarza Napoleona. Dzieło ukazało się po polsku w 1819 roku pod tytułem Proiekt prośby do Parlamentu Angielskiego przez hr. Las Casas napisany, a przez Ignacego Skarbek Kiełczewskiego tłómaczony. W związku z jego prezentacją Muzeum Oświecenia przygotowuje edycję tego pochodzącego ze zbiorów prywatnych druku. Publikacja zostanie uzupełniona o najnowsze ustalenia dotyczące biografii autora przekładu.

Skarby Skarbka

Artur Rogalski

Poeci roku 1812. Cz. I: Fryderyk hr. Skarbek

Nareszcie, tyle upragniona przezemnie sposobność, przejścia do innej służby, nastręczyła się w wiośnie 1812 roku; po wypowiedzeniu bowiem wojny Rossyi, zawiązała się była w Warszawie z rozkazu Napoleona konfederacya generalna polska, dziwny utwór polityczny, bez władzy i znaczenia, a mimo tego z wielkim rozgłosem Europie oznajmiony, który objawił się jako sejm konfederacyjny pod laską księcia Czartoryskiego, generała ziem podolskich, założony i po krótkiem trwaniu w radę generalną konfederacyjną zamieniony. Przy tej radzie utworzono osobne bióro tłumaczów, złożone z młodzieży dostatecznie obeznanej z językiem francuzkim, na który przekładano tam z polskiego to wszystko, co taż rada ogłaszała. Otóż do tego to biura powołany zostałem przez Matuszewicza i w niem przetrwałem do czasu nieszczęśliwego spełznięcia wszelkich nadziei, jakie rok 1812 w kraju obudził. Zajmowałem się tam wraz z kilkunastu kolegami tłumaczeniem z Dziennika Konfederacyjnego akcesów tak obywateli jako i władz do konfederacyi; pism jedno i toż samo zawierających, a odznaczających się jednaką przesadą w objawianiu gotowości do wszelkiego poświęcenia się, do jakiego nigdy nie przyszło. Tłumaczenia te były zawsze tak pilne i z takiem pośpiechem dopełniane, aby każdy kuryer do obozu Napoleona wysłany, mógł doń zawieźć owe poprostu brednie polityczne, których tam nikt nie czytał. Przypominam sobie, jak raz wywołano nas kilku z balu przez prefekta warszawskiego dla Pradta dawanego, aby resztę nocy spędzić na przekładzie podobnych kilku pism, nic ciekawego i zajmującego w sobie nie zawierających.

Tak po wielu latach Fryderyk Skarbek pisał o swoim udziale w pracach Konfederacji Generalnej Królestwa Polskiego. Jego relacja (zamieszczona w Pamiętnikach Fryderyka hrabiego Skarbka) jest ironiczna, zjadliwa i deprecjonująca tak wobec samej Konfederacji jak i podejmowanych przez nią działań. Niezależnie od oceny jej rzeczywistej roli i politycznego znaczenia należy jednak wyjaśnić kilka kwestii związanych z biografią Skarbka i jego twórczością poetycką w tym okresie.

Nie sposób jednoznacznie rozstrzygnąć, czy zadecydowała o tym późniejsza ewolucja jego poglądów, czy też wzgląd na spodziewaną cenzurę, niemniej Skarbek nie wspomniał w Pamiętnikach… o swoim pełnym patriotycznego entuzjazmu wierszu z 1812 roku, skierowanym do polskich żołnierzy i rozpoczynającym się od słów: „Idźcie, waleczni, gdzie was sława woła…”.

Przemilczenie to zwraca uwagę, ponieważ Skarbek rozpisywał się szeroko o swoich pierwszych wierszach, wygłoszonych i wydrukowanych w Warszawie w 1808 roku, a także o mowie żałobnej poświęconej księciu Józefowi Poniatowskiemu z 1814 roku. Wszystkie te utwory powstały w czasach Księstwa Warszawskiego. Trudno kategorycznie przesądzać, że pominięcie wiersza z 1812 roku było świadome, niemniej selektywność pamiętnikarskiej relacji jest nader zastanawiająca.

Pierwodruk utworu oraz okoliczności jego powstania ustaliła Elżbieta Wichrowska w edycji Kantorbery Tymowski. Poezje zebrane (Warszawa 2005):

W „Gazecie Warszawskiej” (30 VI 1812, nr 52, s. 905–916) znalazła się relacja z owego drugiego posiedzenia sejmu (28 VI), a w pierwszym dodatku do tego numeru ukazała się, obok wiersza Tymowskiego, Oda z okoliczności ogłoszenia Polski dnia 28 czerwca 1812 w Warszawie Franciszka Wężyka. W dodatku drugim ogłoszono kolejne wiersze konfederacyjne wzywające do wojny z Moskwą: Wiersz do wojska polskiego z okoliczności rozpoczętej wojny z Moskwą F[ranciszka] W[ężyka], Inny do tegoż (inc.: „Idźcie, waleczni, gdzie was sława woła”) Fr[yderyka] Skarbka, Pieśń wojenną, śpiewaną dnia 28 czerwca w teatrze J[uliana] U[rsyna] Niemcewicza, a także Do Litwinów K[antorberego] Tym[owskiego].

Genezy tych pierwszych drukowanych wierszy konfederacyjnych doszukiwać się można w zaleceniu wydanym Niemcewiczowi (od 1810 sekretarzowi Rady Stanu, od 1807 sekretarzowi Senatu) już 10 VI 1812 r. przez ambasadora francuskiego, arcybiskupa Dominika de Pradt. Ambasador prosił – jak wspominał w swych pamiętnikach Niemcewicz […] – by dla zagrzewania umysłów grać w teatrze sztuki, tworzyć pieśni patriotyczne, pisać odezwy do narodu itp. Wszyscy autorzy ogłoszonych w 52 numerze „Gazety Warszawskiej” wierszy od początku zaangażowali się w prace Konfederacji Generalnej (Tymowski od 24 VI 1812 r. związany był z Biurem Tłumaczeń, zajmującym się przekładami dokumentów, aktów, rozporządzeń oraz „Dziennika Konfederacji Generalnej Królestwa Polskiego”).

Trzeba dodać, że kilka dni po pierwodruku w „Gazecie Warszawskiej”, 4 lipca 1812 roku, wiersz Skarbka przedrukowano w drugim dodatku do nr 53 „Gazety Korrespondenta Warszawskiego i Zagranicznego”. Utwór ukazał się również jako osobny, niedatowany druk pod tytułem Wiersz do woyska polskiego (bez wątpliwości można go datować na 1812 rok: Fryderyk Skarbek, Wiersz do woyska polskiego, [b.m.], [b.w.], [1812].

Przy okazji ustaleń Elżbiety Wichrowskiej widać, że Skarbek „nie pamiętając” swojego młodzieńczego wiersza potrafił też otoczyć wyjątkową dyskrecją nazwiska kolegów-współpracowników z Biura Tłumaczeń Konfederacji w 1812 r. W kontekście omawianego utworu szczególnie ciekawe jest milczenie w sprawie Tomasza Kantorberego Tymowskiego (którego zresztą Skarbek znał doskonale z późniejszych czasów). Wszak obaj młodzieńcy w 1812 r. pracowali w jednej instytucji i obaj napisali okolicznościowe wiersze wydrukowane na sąsiednich stronach tej samej gazety warszawskiej!

Późniejsza obecność wiersza Skarbka w bibliografii i badaniach literackich jawi się dość skromnie. W XX wieku jako pierwszy przypomniał go chyba Zygmunt Mocarski – w 1924 roku. Badacz słusznie przesunął początki twórczości literackiej Skarbka na okres Księstwa Warszawskiego, wskazując na jego młodzieńcze utwory z 1808 roku. Za pierwodruk wiersza rozpoczynającego się od słów „Idźcie, waleczni, gdzie was sława woła…” uznał jednak jego przedruk w „Gazecie Korrespondenta Warszawskiego i Zagranicznego”. Artykuł Mocarskiego ukazał się pod tytułem Młodzieńczy wiersz F. Skarbka w „Tygodniku Toruńskim” z 1924 roku (nr 27, s. 2), a następnie także w „Gazecie Warszawskiej” (1924, nr 188).

W późniejszych dziesięcioleciach utwór nie miał szczęścia do edycji ani szerszego omówienia, mimo rozwoju badań nad polską poezją XVIII i XIX wieku. Nie został uwzględniony w przygotowanym przez Andrzeja Zielińskiego zbiorze Ulotna poezja patriotyczna wojen napoleońskich (1805–1814), wydanym w 1977 roku. Poetyckiej twórczości Skarbka nie rozpatrywali szerzej Zdzisław Libera i Piotr Żbikowski. Dopiero w 2005 roku Elżbieta Wichrowska ponownie przypomniała autora i jego wiersz z 1812 roku, prawidłowo ustalając miejsce pierwodruku oraz rekonstruując polityczny kontekst powstania utworu – mimo że twórczość i osoba Skarbka była jedynie tłem dla jej głównego tematu badań.

Pierwodruk wiersza Fryderyka Skarbka Idźcie waleczni gdzie was sława woła… w dodatku drugim do „Gazety Warszawskiej” nr 52 z 1812 r.

Przedruk wiersza Fryderyka Skarbka Idźcie waleczni gdzie was sława woła… ( z tytułem: Wiersz do Woyska Polskiego z okoliczności rozpoczętej wojny z Moskwą) w dodatku drugim do „Gazety Korrespondenta Warszawskiego i Zagranicznego” nr 53 z 1812 r.

Silva rerum z epoki napoleońskiej

Artur Rogalski

Poeci roku 1812 – cz. II Michał Skórkowski

Andrzej Zieliński w antologii Ulotna poezja patriotyczna wojen napoleońskich (1805–1814) przypomniał utwór Józefa Tadeusza Michała Skórkowskiego zatytułowany Oda, napisana z okoliczności stanowiącej epokę najpożądańszą w dziejach naszych, ogłoszenia Królestwa Polskiego Aktem Konfederacji jeneralnej d. 28 czerwca roku 1812 w Warszawie. Zieliński określił autora utworu jako „postać zupełnie nieznaną”. Wydawca odnalazł egzemplarz wiersza w zbiorach Ossolineum. Odnotował również jego obecność w Zbiorze Pism Tyczących się Powstania Królestwa Polskiego, ukazującym się w Krakowie w 1812 r., oraz w woluminie zatytułowanym Zbiór pism wierszem i prozą tyczących się dziejów Polski. Pierwszy z wymienionych zbiorów był wydawnictwem periodycznym związanym z krakowską prefekturą. Oda… Skórkowskiego została zamieszczona w jego osiemnastym, ostatnim numerze, datowanym na 26 listopada 1812 r.

Osobnego wyjaśnienia wymaga natomiast drugi ze zbiorów. Katalog Biblioteki Książąt Czartoryskich opisuje Zbiór pism wierszem i prozą tyczących się dziejów Polski jako pochodzący z Gdańska z lat około 1809–1815. Nie było to jednak jednolite wydanie, lecz klocek biblioteczny: zbiór druków z różnych lat, opatrzonych wspólną kartą tytułową, ale zachowujących oddzielną paginację. Wśród zgromadzonych tam utworów znalazły się wiersze Ludwika Osińskiego, Marcina Molskiego, Franciszka Wężyka, Juliana Ursyna Niemcewicza, Tomasza Kantorberego Tymowskiego oraz Skórkowskiego.

W 1998 r. Wanda Krotos wymieniła utwór Skórkowskiego w artykule poświęconym inspiratorskiej roli prasy krakowskiej w publikowaniu wydawnictw samoistnych. Badaczka wiązała wiersz z Zbiorem Pism Tyczących się Powstania Królestwa Polskiego. Z kolei katalog Biblioteki Jagiellońskiej rejestruje samoistne wydanie Ody… jako druk krakowski z 1812 r.

Kolejność obu publikacji pozostaje jednak nieustalona. W krakowskim periodyku wiersz ukazał się dopiero 26 listopada 1812 r. W tym czasie do Księstwa Warszawskiego docierały już alarmujące wiadomości o odwrocie Wielkiej Armii i ciężkich stratach poniesionych podczas wyprawy rosyjskiej. Wydaje się, że samodzielny druk Ody, wyrażającej nadzieję na zwycięstwo Napoleona i odbudowę Królestwa Polskiego, powstał wcześniej, zapewne wkrótce po ogłoszeniu Konfederacji Generalnej.

W 2022 r. postać Skórkowskiego przypomniała Marta Koncewicz w artykule Władza pod piórem… Zmiany w przedstawianiu postaci Napoleona w polskiej poezji z okresu Księstwa Warszawskiego, opublikowanym w „Kontekstach Kultury”. Celem autorki była jednak analiza literackiego obrazu Napoleona, a nie ustalenie tożsamości twórcy Ody. Skórkowski nadal pozostawał więc autorem niemal pozbawionym biografii.

*

W świetle obecnego stanu badań wiele wskazuje na to, że Józef Tadeusz Michał Skórkowski, podpisany pod Odą, był tożsamy z Michałem Saryusz-Skórkowskim z Jankowic — późniejszym właścicielem tej miejscowości i bratankiem biskupa krakowskiego Karola Wincentego Saryusz-Skórkowskiego.

Za identyfikacją przemawiają przede wszystkim zgodność nazwiska, związki rodzinne i środowiskowe oraz wiek Michała. Ważnym dowodem pokrewieństwa jest dokument wystawiony 23 września 1847 r. przez przebywającego w Opawie biskupa Karola Skórkowskiego. Duchowny określił w nim Michała jako „synowca Naszego Michała Saryusza Skorkowskiego, dóbr Jankowice w powiecie radomskim położonych właściciela”. W dziewiętnastowiecznej polszczyźnie „synowiec” oznaczał przede wszystkim bratanka.

Według rekonstrukcji genealogicznej Michał był synem Teodora Saryusz-Skórkowskiego i Marianny z Zaborowskich. Teodor miał być przyrodnim bratem Karola: obaj byli synami Jana Saryusz-Skórkowskiego, lecz pochodzili z różnych związków. Z małżeństwa Jana z Magdaleną Siemieńską urodzili się między innymi Albin Kazimierz, Feliks oraz przyszły biskup Karol Wincenty. Przełomowe znaczenie dla określenia wieku Michała ma zapis w księdze studentów Uniwersytetu Krakowskiego. Dnia 6 października 1811 r. na Wydział Filozoficzny immatrykulowany został „nobilis Michael Skurkowski de Jankowice”, mający osiemnaście lat. Jeśli podany przy wpisie wiek był dokładny, Michał urodził się ok. 1792/1793 r.

Według późniejszych nekrologów Skórkowski był wychowankiem pijarów, a następnie kształcił się w Akademii Krakowskiej. W chwili ogłoszenia Konfederacji Generalnej Królestwa Polskiego miał około dziewiętnastu lat. Był więc człowiekiem bardzo młodym, pozostającym pod wpływem patriotycznych nadziei rozbudzonych przez wyprawę Napoleona na Rosję. Jego Oda… wpisywała się w szeroki nurt poezji okolicznościowej, która latem 1812 r. przedstawiała kampanię napoleońską jako początek odbudowy państwa polskiego.

W 1814 r. Michał Skórkowski zawarł w Skórkowicach małżeństwo z Katarzyną Dobiecką herbu Ossoria, córką Antoniego Dobieckiego i Heleny z Ruszkowskich. Według dotychczasowych ustaleń z małżeństwa tego pochodzili: Teodor Trojan, urodzony około 1816 r.; Kazimiera, urodzona około 1821 r., późniejsza żona Romualda Krosnowskiego; Rozalia, urodzona około 1823 r., żona Józefa Sadowskiego; Paweł, urodzony około 1828 r. Katarzyna z Dobieckich Skórkowska zmarła 3 maja 1847 r. w Warszawie. „Kurier Warszawski” zamieścił informację o jej śmierci, wyprowadzeniu zwłok oraz nabożeństwie żałobnym w kościele parafialnym w Jankowicach. Dnia 10 lipca 1848 r. Michał zawarł w Jankowicach drugie małżeństwo — z Ksawerą Franciszką Dobiecką herbu Ossoria, urodzoną w 1819 r. córką Józefa Dobieckiego i Scholastyki z Walewskich. Michał miał wówczas około pięćdziesięciu pięciu lat, jego żona zaś około dwudziestu dziewięciu. Nie są znane dzieci pochodzące z tego związku. Ksawera przeżyła męża o kilkadziesiąt lat i zmarła w 1905 r.

Michał Skórkowski był właścicielem Jankowic w powiecie radomskim, był także sędzią pokoju pow. radomskiego. Świadectwem jego późniejszego udziału w życiu publicznym jest wystąpienie wygłoszone w Radomiu podczas obchodów rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja w 1831 r. Uroczystość odbywała się w szczególnej atmosferze powstania listopadowego. Tradycję ustawy majowej przywoływano wówczas jako źródło jedności narodowej i politycznej mobilizacji. Fragment przemówienia Skórkowskiego opublikował „Dziennik Powszechny Krajowy” z 27 maja 1831 r. Mówca przypominał, że przed uchwaleniem Konstytucji rzeczywistą wolność polityczną posiadała przede wszystkim szlachta. W jego ujęciu ustawa z 1791 r. otwierała drogę do rozszerzenia wspólnoty politycznej narodu również na inne stany. Wystąpienie to pokazuje, że autor młodzieńczej Ody z 1812 r. pozostał związany z nurtem patriotycznym także w następnych dziesięcioleciach.

Michał Saryusz-Skórkowski zmarł lutym (24 lub 26) 1858 r. W pogrzebie uczestniczyli licznie zgromadzeni przedstawiciele miejscowego ziemiaństwa i duchowieństwa. Michała pochowano w Jankowicach.

*

Szczególnie interesujący jest udział stryja Michała, księdza Karola Skórkowskiego, w wydarzeniach 1812 r. Karol był wówczas posłem na sejm Księstwa Warszawskiego i członkiem Rady Generalnej Konfederacji Generalnej Królestwa Polskiego. Należał do zdeklarowanych zwolenników Napoleona (wraz z Antonim Ostrowskim i posłem bialskim Franciszkiem Wężykiem), a z ramienia Rady redagował „Dziennik Konfederacji Jeneralnej Królestwa Polskiego”. W późniejszych latach został bliskim współpracownikiem Jana Pawła Woronicza, a następnie biskupem krakowskim.

Jakkolwiek nie ma bezpośredniego dowodu, że Karol zainspirował bratanka do napisania Ody to można przypuszczać, że działalność polityczna stryja miała duży wpływ na dziewiętnastoletniego studenta. Temat wiersza odpowiadał dokładnie i sprawom i opcji politycznej, w które Karol był w owym czasie mocno zaangażowany.

W tym samym środowisku politycznym i literackim działał Tomasz Kantorbery Tymowski, jeden z najważniejszych poetów Księstwa Warszawskiego. W 1812 r. napisał między innymi Odę z powodu ogłoszenia Aktu Konfederacji Jeneralnej, w Krakowie napisaną, Do braci naszych w służbie moskiewskiej oraz Wiersz do Litwinów. Utwory Tymowskiego i Skórkowskiego znalazły się obok siebie w klocku bibliotecznym przechowywanym obecnie w Bibliotece Książąt Czartoryskich. Tymowski był szczególnie mocno zaprzyjaźniony z rodziną Skórkowskich. W kontekście takich relacji okoliczności powstania wiersza są jeszcze ciekawsze.  

Listy ks. Karola Skórkowskiego

Z rodziną Skórkowskich wiąże się również interesujący materiał źródłowy dotyczący departamentu siedleckiego w czasach napoleońskich. W 1812 r. ksiądz Karol Skórkowski, członek Rady Generalnej Konfederacji i redaktor jej „Dziennika”, informował w listach swego brata Feliksa o sytuacji w departamencie siedleckim. Korespondencja ta pozostaje obecnie w zbiorach prywatnych. Muzeum Oświecenia podjęło starania o jej wypożyczenie na ekspozycję Silva rerum z epoki napoleońskiej. O samych listach oraz o działalności Karola Skórkowskiego w 1812 r. napiszemy szerzej w kolejnych częściach naszego cyklu.

Muzeum Oświecenia

Pocztówki

Giovanni Meschini (1888–1977) pracownia Ars Nova, Spotkanie przy fontannie, Włochy, prawd. Terni, ok. 1920–1930 r. Pocztówka wykonana techniką pochoir: drukowany kontur, ręcznie kolorowany temperą i farbami metalicznymi. Na rewersie logo Ars Nova, częściowo zachowany napis „dipinta a mano”, formuła zastrzeżenia praw autorskich („proprietà artistica riservata”) oraz oznaczenie kraju produkcji: „Produzione Italia”.

Niniejsza karta pocztowa zapowiada przygotowywaną przez Muzeum Oświecenia wystawę czasową niewielkiej kolekcji pocztówek Giovanniego Meschiniego. Jej wybór nie jest przypadkowy – przedstawiona na niej scena przywołuje wszak epokę Oświecenia. „Oświeceniowa” pocztówka będzie punktem wyjścia do zaprezentowania pozostałych ulubionych tematów artysty – fantazji orientalnych, mody XIX-wiecznej, a przede wszystkim – wizerunku nowoczesnej kobiety lat 20. XX w. Meschini w swojej twórczości niejednokrotnie odwoływał się do kostiumu historycznego – często rokokowego, zarazem potrafił doskonale łączyć go z nowoczesnym językiem art déco. Pocztówki Meschiniego co prawda produkowane były seryjnie, lecz ich ręczne wykonanie, mistrzowska kolorystyka i kunszt techniczny sytuują je na pograniczu grafiki artystycznej, ilustracji i luksusowego rzemiosła. Przygotowywana ekspozycja będzie okazją do przedstawienia tego mało znanego w Polsce twórcy oraz jego pracowni Ars Nova.

Giovanni Meschini (Rzym 1888 – Rzym 1977) włoski rysownik, ilustrator, plakacista i nauczyciel rysunku oraz kaligrafii. Meschini pierwszy etap życia spędził w Rzymie. Po przeniesieniu się do Terni współpracował z wydawnictwem Alterocca, następnie założył pracownię Ars Nova, specjalizującą się w ręcznie kolorowanych drukach wykonywanych techniką pochoir. Projektował pocztówki, druki okolicznościowe i dewocyjne oraz większe obrazy dekoracyjne. Pod koniec 1938 roku wrócił z rodziną do Rzymu, jego pracownia mieściła się na Via del Babuino 56. W pracowni pracowała m.in. jego córka Graziana Meschini. Działalność Ars Nova wygasła w okresie II wojny światowej wskutek kryzysu wywołanego przez wojnę i konkurencji tańszego druku fotomechanicznego.