W Instytucie Kultury Regionalnej i Badań Literackich im. Franciszka Karpińskiego od roku 2026 funkcjonuje placówka muzealna – Muzeum Oświecenia, której działalność koncentruje się na literaturze, historii oraz kulturze polskiego i europejskiego oświecenia.
Dyrektor Muzeum: mgr Artur Rogalski (kontakt: ikribl@wp.pl)
Kierownik Działu Literatury Polskiego Oświecenia: dr Marcin Pliszka
Kierownik Działu Literatury Angielskiej XVIII w.: dr Katarzyna Kozak
Kierownik Badań Naukowych: dr hab. Andrzej Borkowski

Skarby Skarbka
Artur Rogalski
Mowa żałobna Na przyjęcie Ciała Jaśnie Oświeconego Książęcia Józefa Poniatowskiego autorstwa Fryderyka hr. Skarbka
Można powiedzieć, że twórczość pisarska Fryderyka hr. Skarbka ma swój początek (realny) i koniec (symboliczny) w epoce Księstwa Warszawskiego, jakkolwiek kwestia jego juweniliów oraz ostatnich prac literackich i historycznych wymaga dalszych, skrupulatnych badań. Jednak – niezależnie czy za pierwsze utwory literackie będziemy uważali wiersze wygłoszone przez Skarbka w 1808 r. z okazji zakończenia przez niego Liceum Warszawskiego (opublikowane w październiku tego roku w warszawskiej prasie) a za ostatnie Olim (poza Czterema miniaturami i Pierścionkami) czy redakcję nowego wydania Dziejów Księstwa Warszawskiego (w 1866 r., ogłoszone pośmiertnie w 1876 r.) – to pierwsze powstały w czasach Księstwa Warszawskiego, ostatnie zaś – czasy napoleońskie opisywały, bądź do tych czasów się odwoływały.
Sam Skarbek uważał lata 1806-1814 za jeden z najważniejszych okresów (lub nawet najważniejszy) w swoim życiorysie. Tak opisywał okres napoleoński w przedmowie do Powiastek Polskich:
W ciągu kilkudziesiąt lat zwątpienia i smutku, były też chwile uciech i swobody, w których nam pozwolono żyć z całą rześkością młodości, z całą swobodą ocuconego ducha narodowego. Zawierzaliśmy wtedy przyrzeczeniom i snującym się przed nami nadziejom, nie myśląc o tem, że się mogą nie spełnić i że tamtych mogą nie dotrzymać. A kiedy szło o kraj, o ziemię ojczystą, gdy się za te drogie ludów dziedzictwa bić przypadło: szliśmy do boju jak na wesele, na śmierć jak na gody, i piosnka brzmiała w szeregach, póki jej odgłos trąb i dział nie przytłumił; i śmierć była lekka, byleby na ojczystej ziemi, a gdy walczyć przyszło na obcej, mieliśmy z sobą garstkę krajowej, aby nią trupa do mogiły poświęcić!
Tutaj trzeba dodać, że stosunek Skarbka do Napoleona, symbolu epoki, ewoluował – od młodzieńczego zachwytu po niechęć i krytycyzm w wieku dojrzałym (zagadnienie warte jest szerszych badań). Jednak będąc u schyłku życia, Skarbek pomijając osobistą ocenę twórcy Księstwa Warszawskiego, doceniał wagę i rolę tegoż Księstwa (umocowanego ściśle w strefie wpływów Pierwszego Cesarstwa). Przede wszystkim zaś bliska mu była patriotyczna, pozbawiona blichtru i prywaty schyłkowych lat I Rzeczypospolitej obywatelska postawa mieszkańców Księstwa. Podkreślali to także badacze jego twórczości – chociażby Aleksander Słapa (Fryderyk Skarbek jako powieściopisarz):
Ważną rolę grają w psychice Skarbka wspomnienia. Wspomnienia to z lat dzieciństwa i wczesnej młodości sprawiły, że czasy Księstwa Warszawskiego uważał ideał; „w żadnym okresie dziejów naszych – mówi we wstępie do Dziejów Księstwa Warszawskiego (1860) – nie znałem ich (ziomków) przejętych takim poświęceniem wszelkich osobistych względów dobru pospolitemu i taką uczciwością obywatelską jak za Księstwa” W tych wspomnieniach nie tylko znajdował osłodę starości […] lecz służyły mu one także za probierz do oceniania czasów i ludzi.
*
W przypadku aktywności pisarskiej Skarbka związanej z okresem Księstwa Warszawskiego ważne miejsce zajmuje jego mowa żałobna wygłoszona w Łowiczu w dn. 13 sierpnia 1814 r. podczas uroczystości związanych z przewozem ciała ks. Józefa Poniatowskiego z Lipska do Warszawy. Po uroczystościach 13 sierpnia trumnę ze zwłokami księcia złożono w kolegiacie łowickiej. Pozostawała tam do 7 września 1814 r., oczekując na przybycie z Francji korpusu polskiego dowodzonego przez gen. Wincentego Krasińskiego; zwłoka umożliwiała zarazem przygotowanie uroczystości warszawskich.
Bardzo młody podówczas, 22-letni Fryderyk Skarbek pełnił ważną funkcję w strukturach powiatu sochaczewskiego (w jego obrębie znajdował się Łowicz), jakkolwiek precyzyjne wskazanie jego właściwego stanowiska nie jest łatwe. Na pewno był – co najmniej od początku roku 1813 – radcą powiatu sochaczewskiego. Według własnych pamiętników (Pamiętniki Fryderyka hrabiego Skarbka), jako radca zastępował w 1814 r. chorego podprefekta tegoż powiatu – Ludwika Jana Wojciechowskiego. Taką półoficjalną formę – zastępującego podprefekta – uznaje większość badaczy tematu (Stefan Kieniewicz, Kazimierz Bartoszyński, Alicja Kulecka). Natomiast według urzędowego stanu służby Fryderyk Skarbek – od 4 II 1814 r. do 1 V 1815 r. był podprefektem tegoż powiatu. Nie potwierdzają tego źródła z epoki – wg pijarskiego Kalendarzyka Politycznego na rok 1814 oraz prasy Księstwa Warszawskiego podprefektem miał być nadal Ludwik Jan Wojciechowski. Ze względu na fakt, że Kalendarzyk… był drukowany pod koniec 1813 r., a (najprawdopodobniej) nominacja Skarbka na podprefekta miała miejsce na początku następnego roku, zaś informacje prasowe mogły być nieścisłe – można byłoby ostrożnie przyjąć, że nasz bohater faktycznie w sierpniu 1814 r. był najwyższym przedstawicielem władz administracyjnych w powiecie. Niezależnie od tego czy Skarbek był urzędowo nominowany na stanowisko podprefekta, czy też pełnił je w zastępstwie – jego przemówienie miało charakter wystąpienia oficjalnego.
Sam Skarbek przytoczył pełny tekst mowy w swoich Pamiętnikach. Podkreślał też, jak ważne było to wydarzenie dla jego późniejszej kariery:
To przemówienie moje zostało bardzo dobrze przyjęte tak przez generała Sokolnickiego, który na nie odpowiedział jako i przez wszystkich obecnych i zjednało mi jawną wśród obywateli wziętość, wskutek której później do służby obywatelskiej z ich wyboru powołany zostałem.
W Dziejach Księstwa Warszawskiego Skarbek co prawda nie wspominał o swoim udziale w funeraliach Poniatowskiego, niemniej zaznaczył:
Uroczystsze od innych odbyło się nabożeństwo w Łowiczu, gdzie zwłoki księcia w tumie na czas niejako złożone zostały […].
Mowa żałobna była przywoływana przez badaczy dorobku i osoby Skarbka oraz epoki napoleońskiej (warto tu wymienić Kazimierza Władysława Wójcickiego, osobiście znającego Skarbka i współczesnych badaczy – Jolantę Załęczny i Piotra Mysłakowskiego). Wspominając wystąpienie, korzystali oni z tekstu mowy zamieszczonej w Pamiętnikach. Natomiast dokładniejsze prześledzenie historii wystąpienia Skarbka pozwala stwierdzić, że:
– zostało opublikowane bardzo szybko (tydzień po uroczystościach) w gazetach Księstwa Warszawskiego (będącego wówczas pod okupacją rosyjską),
– w XIX w. istniały dwie jego wersje – nieco się różniące.
Historia łowickiej mowy Skarbka wygląda następująco:
- Przemówienie z dn. 13 VIII 1814 r. w Łowiczu. Spisane (zapewne) odręcznie przez Skarbka; było odczytane lub wygłoszone (źródła nie podają, w jakiej dokładnie formie) podczas uroczystego wjazdu trumny z ciałem ks. Poniatowskiego wraz z wojskową eskortą do Łowicza, tuż przy granicy miasta, „za mostem”.
- Pierwodruk przemówienia opublikowany w dn. 20 VIII 1814 r. w „Gazecie Warszawskiej”. Najpewniej pochodził z materiałów uzyskanych przez redakcję „Gazety…” od Skarbka lub organizatorów uroczystości łowickich.
- Przedruk mowy opublikowany w dn. 27 VIII 1814 r. w „Gazecie Poznańskiej”, za „Gazetą Warszawską”.
- Tekst mowy we fragmentach „Pamiętników” Skarbka publikowanych w „Bibliotece Warszawskiej” w 1876 r.
- Tekst mowy w poznańskim wydaniu książkowym „Pamiętników” Fryderyka Skarbka z 1878 r.
- Trzy materiały rękopiśmienne (w tym dwa odpisy) zawierające mowę żałobną Skarbka przechowywane obecnie w Archiwum Państwowym w Warszawie (zespół: „Zbiór Władysława Tarczyńskiego w Łowiczu”). W tym miejscu należy prawidłowo ustalić chronologię owych archiwaliów. Wg inwentarza archiwalnego rękopisy zostały wydatowane na 1814 r., jednak owa data rozmija się ze stanem faktycznym, gdyż dwa z nich pochodzą z XX w. Pierwszy z rękopisów „Zbioru…” jest niedatowany, wstępne cechy zapisu pozwalają datować go ostrożnie na (?pierwszą połowę?) XIX w. Być może jest to właśnie autograf łowickiej mowy Skarbka (kwestia ta wymaga dalszych, szczegółowych badań). Drugi rękopis, będący odpisem pierwszego, nosi datę „1911”, kolejny zaś będący odpisem drugiego („kopia z odpisu”), jakkolwiek niedatowany musi pochodzić z okresu po 1911 r.
Przekazy prasowe z 1814 r. oraz materiały ze zbioru Tarczyńskiego reprezentują tę samą zasadniczą tradycję tekstową i nie wykazują istotnych różnic treściowych. Można zakładać, że są zbieżne treściowo z autografem Skarbka z 1814 r. (jeśli okazałoby się, że jest to rękopis zachowany w zbiorze Tarczyńskiego – wtedy mielibyśmy już pewność).
Tekst mowy żałobnej zamieszczony we fragmentach Pamiętników publikowanych w „Bibliotece Warszawskiej” w 1876 r., a następnie powtórzony w książkowym wydaniu pamiętników ogłoszonym w Poznaniu przez Jana Konstantego Żupańskiego, różni się od przekazów z 1814 r. nie tylko drobnymi zmianami układu, lecz także opuszczeniem frazy: „niechaj się Polska nowym sławy poszczyci pomnikiem”. Jest to najistotniejsza różnica między zachowanymi wariantami wystąpienia Skarbka. To pozornie drobne opuszczenie można interpretować w kontekście sytuacji politycznej, w jakiej w 1876 r. ukazała się warszawska publikacja fragmentów „Pamiętników”. Przygotowując swoje wystąpienie w 1814 r., Skarbek mógł już wiedzieć o podejmowanych wówczas staraniach wystawienia pomnika Księciu Poniatowskiemu – stąd obecność wzmianki w pierwotnej wersji tekstu. W 1876 r. los monumentu był (najpewniej) dobrze znany Kazimierzowi Władysławowi Wójcickiemu, redaktorowi „Biblioteki Warszawskiej”. Pomnik, skonfiskowany przez władze rosyjskie po upadku powstania listopadowego i przekazany Iwanowi Paskiewiczowi, znajdował się wówczas w pałacu Paskiewiczów w Homlu.
Jedną z możliwych przyczyn opuszczenia omawianej frazy mogła być zatem ingerencja rosyjskiej cenzury albo działanie Wójcickiego, uprzedzające spodziewaną interwencję cenzorską. Usunięcie wzmianki mogło służyć – w zamyśle cenzury lub autocenzury – uniknięciu pejoratywnych odczuć polskiego czytelnika co do popowstaniowych losów pomnika Poniatowskiego. Dodatkowe zastrzeżenia mogło budzić użycie nazwy „Polska” (na dodatek w kontekście sławy). Możliwe jest jednak, że redakcja otrzymała rękopis pamiętników już pozbawiony tego zdania albo że zostało ono opuszczone przypadkowo podczas kopiowania, redagowania lub składania tekstu. W książkowej edycji Pamiętników, wydanej dwa lata później w Poznaniu, zachowano wariant znany z „Biblioteki Warszawskiej”.
*
Na tym etapie badań można stwierdzić, że pierwszy etap działalności pisarskiej Skarbka otwarty publikacją jego młodzieńczych wierszy w 1808 r. (gdy miał lat szesnaście) kończy publikacja mowy żałobnej z Łowicza (gdy przyszły dygnitarz Królestwa miał lat dwadzieścia dwa). Pierwodruki obu znalazły się w prasie Księstwa Warszawskiego i właśnie czasy „Polski napoleońskiej” wytyczyły dwie równoległe ścieżki aktywności pisarskiej Fryderyka Skarbka – na niwie literatury pięknej oraz literatury stosowanej. Ciepłą pamięć Skarbka o czasach napoleońskich na ziemiach polskich dodatkowo musiały podgrzewać wspomnienia o jego juweniliach drukowanych w gazetach Księstwa Warszawskiego.
Aneksy


Pierwodruk mowy żałobnej Fryderyka Skarbka, „Gazeta Warszawska” 20 VIII 1814 r., nr 67.

Przedruk mowy żałobnej Fryderyka Skarbka, „Gazeta Poznańska”, 27 VIII 1814 r., nr 69.


Tekst mowy żałobnej Fryderyka Skarbka z fragmentów jego Pamiętników, „Biblioteka Warszawska, pismo poświęcone naukom, sztukom i przemysłowi”, Warszawa 1876 r., t. II.
Artur Rogalski
Publikacje Fryderyka hr. Skarbka pozyskane na ekspozycję muzealną ze zbiorów prywatnych













Publikacje o Fryderyku hr. Skarbku pozyskane na ekspozycję muzealną ze zbiorów prywatnych




Silva rerum z epoki napoleońskiej
Andrzej Chojnacki * Artur Rogalski
Departament siedlecki A.D. 1812


Mamy przyjemność poinformować, że powstaje nowa publikacja „napoleońska” związana z regionem siedleckim. Jej pomysłodawcą i autorem jest p. Andrzej Chojnacki, który zaprosił do współpracy Muzeum Oświecenia.
Tematem książki będzie jeden z najważniejszych momentów w historii regionu i kraju – wojna z Rosją w 1812 roku. Czytelnicy poznają szeroko zakreślone dzieje departamentu siedleckiego: od jego utworzenia w latach 1809–1810 aż po zajęcie przez wojska rosyjskie w 1813 roku.
Omówione zostaną najważniejsze zagadnienia dotyczące funkcjonowania departamentu – od administracji cywilnej i wojskowej po postawy polityczne jego mieszkańców. Część poświęcona wydarzeniom 1812 roku obejmie organizację polskich oddziałów wojskowych oraz sprzymierzonych z Napoleonem formacji saskich, westfalskich i austriackich, działalność wywiadów napoleońskiego i rosyjskiego, przygotowania do wojny oraz przebieg samych działań wojennych.
Wyjątkowo interesująco zapowiada się aneks źródłowy, w którym zostanie zamieszczony (między innymi) Brulion rozkazów i raportów gen. Dominika Dziewanowskiego, dokumentujący jego działania na obszarze departamentu siedleckiego.
Dominik Dziewanowski, generał brygady Księstwa Warszawskiego, pozostaje postacią niemal zupełnie nieznaną mieszkańcom naszego regionu, chociaż właśnie on odpowiadał za większość prac związanych z przygotowaniem stacjonujących tu sił wojskowych do kampanii 1812 roku. Działania Dziewanowskiego na styku departamentowych struktur cywilnych i wojskowych nawet dziś mogą zaskoczyć swoją wielowymiarowością, dokładnością i skutecznością.
Silva rerum z epoki napoleońskiej
Artur Rogalski
Józef Olędzki, Kto w woysku służy z miłości oyczyzny… „Gazeta Korrespondenta Warszawskiego y Zagranicznego”, r. 1809, nr 64.
Wiersz żołnierza 16 pułku piechoty Księstwa Warszawskiego Józefa Olędzkiego z 1809 r. był zauważony przez badaczy literatury i epoki napoleońskiej. Bodaj pierwszy wspomniał o nim Kazimierz Bartoszewicz w artykule Napoleon w rymach polskich (Zbiór pism tegoż: Szkice i portrety literackie, Kraków 1930). Potem przypominany był w przestrzeni internetowej, na stronach poświęconych Napoleonowi i jego czasom. Bartoszewicz i popularyzatorzy czasów napoleońskich nie zajmowali się jednak szerzej osobą autora wiersza.
Wydaje się, że fizylier Józef Olędzki z 1809 r. jest tożsamy z Józefem Olędzkim, pisarzem Sądu Pokoju Powiatu Węgrowskiego (odnotowany na tym stanowisku od 1810 r.), potem podpisarzem Trybunału Cywilnego w Siedlcach, notariuszem województwa podlaskiego (od 1817 r.) i wreszcie konserwatorem hipotek Województwa Podlaskiego (po roku 1819). Urywki jego drogi życiowej (bo pełnej nie znamy) i szczeble kariery zawodowej składają się na szkic do pełniejszego biogramu. O ile przypuszczenia są słuszne – anonimowa osoba poety-żołnierza będzie osadzona w konkretnym miejscu i czasie.
Olędzcy h. Rawicz, linia Stefana, koniuszego litewskiego
Józef Olędzki, sądownik siedlecki, wywodził się z litewskiej gałęzi zamożnego (na początku XIX w. zubożałego już mocno), senatorskiego rodu. Olędzcy mieli swe korzenie na Podlasiu w Ziemi Mielnickiej. Pieczętowali się herbem Rawicz. Józef pochodził z linii Stefana, koniuszego litewskiego – był to jego dziadek. Stanisław Olędzki, syn Stefana a ojciec Józefa, wg herbarza Seweryna Uruskiego był: „dziedzicem Promieża w pow. wołkowyskim, rotmistrzem kawalerii narodowej 1789, posłem na sejm czteroletni ze Żmudzi, z żony Scholastyki Fijałkowskiej miał pięciu synów: Antoniego, Emeryka, dziedzica dóbr Tchórze Rogale, Leonarda, Mikołaja, dziedzica dóbr Ławki, urzędnika w pow. sieradzkim i Tomasza, wylegitymowanych w Królestwie 1835 – 1839”.
Także liczba potomstwa Stanisława podawana przez Uruskiego jest nieścisła – Stanisław Olędzki, miał nie pięcioro, lecz – co najmniej – ośmioro dzieci. Po jego śmierci pozostało 13 sukcesorów (łącznie z żoną). Oprócz synów wspomnianych przez Uruskiego – Antoniego, Emeryka i Mikołaja – akta hipoteczne wymieniają jeszcze Teodora, Ignacego, oraz Józefa. To byli – jak się zdaje – najstarsi bracia. Niestety nie znamy dat urodzin wszystkich braci Olędzkich (a i do tych podanych przez Uruskiego trzeba mieć ograniczone zaufanie). Z niepotwierdzonych informacji wynika, że Józef Olędzki zmarł w 1821 r.; prawdopodobnie urodził się w latach 80 lub 90-tych XVIII wieku. Teodor i Ignacy przyszli na świat zapewne niedługo wcześniej lub później.
Majątek
Dane z akt hipotecznych pozwalają na uściślenie lub weryfikację powyższych informacji: Stanisław Olędzki, poseł żmudzki, oprócz Promieża posiadał też dobra Ławki (część) w pow. łukowskim. Części na Ławkach zapewne odziedziczył syn Mikołaj. Ale informacja o dziedziczeniu przez Mikołaja dóbr Ławek – przynajmniej dla okresu Księstwa Warszawskiego – wymaga uściślenia gdyż, jak wynika z akt hipotecznych, majątek Stanisława podzielono na wszystkich sukcesorów – i tak na przykład jeden z braci Teodor, po śmierci ojca został sukcesorem 1/13 części ojcowskiego majątku w pow. łukowskim, a w 1815 r. zapisał na nim 3 000 złp. kaucji przy obejmowaniu funkcji dozorcy magazynowego. Niewykluczone jednak, że w późniejszym okresie Mikołaj zdołał skumulować w swym ręku całość majątku.
Tutaj należy wyjaśnić, że Tchórzew-Rogale to fragment dawnego zaścianka Tchórzew Wielki (dziś Tchórzew, ok. Siedlec), zaś Ławki to dawny zaścianek, obecnie wieś o tej samej nazwie w gminie Łuków. Jako że były to wsie szlacheckie, Olędzcy byli dziedzicami nie całości dóbr, lecz swych „części” na zaścianku, tzw. „dziedzicami cząstkowymi”.
Olędzcy w armii Księstwa Warszawskiego i Królestwa Polskiego
Józef nie był jedynym wojakiem czasów Księstwa Warszawskiego z familii Olędzkich herbu Rawicz. Bronisław Gembarzewski w swoim spisie oficerów armii Księstwa Warszawskiego wymienia jego brata, Ignacego Olędzkiego. Ignacy służył w stopniu podporucznika w 6 pułku piechoty galicyjsko francuskiej (ów pułk sformowany został w trakcie wojny 1809 r. w Zamościu; po wojnie otrzymał nowy numer i nazwę: 17 pułk piechoty Księstwa Warszawskiego). Wszystko wskazuje, że Ignacy wstąpił do wojska, jako ochotnik, wskutek patriotycznego porywu w roku 1809 i był to w jego życiu jedyny stricte wojskowy epizod – wystąpił z czynnej służby w styczniu 1810 r. Nie ma informacji, które świadczyłyby o tym, że wcześniej lub później służył w wojsku, np. w Legionach czy armii Królestwa Polskiego (chociaż w wojsku Królestwa Polskiego służyli jego młodsi bracia, zaś w Legionach znalazł się jeden przedstawiciel innej linii Olędzkich h. Rawicz).
Ignacy po wystąpieniu z szeregów armii został cywilnym pracownikiem wojska, a ściślej administracji wojskowej. Już po upadku Księstwa Warszawskiego, od 1815 r. był wojskowym dozorcą magazynu aprowizacyjnego. Również jego brat – Teodor Olędzki, na początku 1815 r. wstąpił w szeregi oficjalistów Dyrekcji Żywności Wojska Polskiego – objął stanowisko dozorcy wojskowego magazynu etapowego w Parczewie (z wysokości kaucji wynika, że był dozorcą najniższej, 3 klasy). Józef – jak już nam wiadomo – jeszcze od 1810 r. rozpoczął pracę w sądownictwie.
Młodsi bracia Olędzcy – Antoni (ur. 1800 r.), Tomasz (ur. 1798 r.) i Emeryk (ur. 1801 r.) być może kierując się wzorem starszych – zdecydowali się na karierę wojskową. Jednak aby wstąpić do armii Księstwa byli zbyt młodzi, zatem wszyscy trzej rozpoczęli ją w 1 pułku strzelców pieszych Królestwa Polskiego. Emeryk i Tomasz otrzymali złote krzyże Virtuti Militari w powstaniu listopadowym. Emeryk, Mikołaj (dozorca miast obwodu sieradzkiego) i Tomasz wylegitymowali się ze szlachectwa w 1838 r.
W kontekście wiersza, historii rodziny Olędzkich jak i późniejszych zawodowych osiągnięć Józefa Olędzkiego – bardzo prawdopodobne jest, że w 1809 r. faktycznie pełnił on służbę szeregowego (fizyliera) w 16 pułku piechoty Księstwa Warszawskiego. Przy czym trzeba wyjaśnić, że ze względu na podwójne nazewnictwo jednostek polskich w 1809 r. i brak precyzyjnych ustaleń w kwestii ich historii mogą tu być problemy z identyfikacją jednostki, w której służył Olędzki.
Podczas wojny 1809 r. utworzono 6 nowych polskich pułków piechoty. W tym 4 i 5 pułk piechoty galicyjsko-francuskiej. 4 pułk pod dowództwem płka Jakuba Kęszyckiego miał powstać w Wielkopolsce, zaś 5 pułk pod dowództwem ks. Konstantego Czartoryskiego, na terenach świeżo wyzwolonej Galicji Zachodniej. Nie jest do końca jasne kiedy 4 pułk gal.-franc. pod dowództwem płka Kęszyckiego, zaczął nosić numer 16 (jednak właśnie cytowana Gazeta Korespondenta…, jest widomym śladem, że numeru tego używano już – co najmniej – od lipca 1809 r.). Pod koniec 1809 r. oddział Kęszyckiego rozwiązano i przydzielono żołnierzy do innych jednostek. Numer 16 otrzymał zaś dawny 5 pułk gal.-franc., dowodzony przez Konstantego Czartoryskiego. Józef Olędzki służył w 4/16 pułku piechoty, płka Kęszyckiego. Po tej efemerycznej jednostce nie zachowały się chyba żadne materiały źródłowe, zatem – trudno będzie (delikatnie rzecz ujmując) potwierdzić lub obalić moje przypuszczenia bezsprzecznie.
Oczywiście powstaje tu wiele pytań. Po pierwsze – jakie były powody wstąpienia Józefa Olędzkiego do armii? Cóż – jedynym śladem jego intencji jest użyty w wierszu zwrot „z miłości ojczyzny”. W kontekście historii rodziny Olędzkich (i znanych mi historii żołnierzy-ochotników z 1809 r.) nie ma żadnych powodów aby wątpić w patriotyczne pobudki Józefa.
Kolejne pytanie – kiedy Olędzki zaciągnął się do wojska? Wydaje się, że zgłosił się do służby właśnie w początkach wojny polsko-austriackiej w 1809 r., zapewne w trakcie majowej ofensywy armii polskiej wyzwalającej Galicję Zachodnią. Gdyby brał udział we wcześniejszych działaniach zbrojnych (w Legionach, lub chociażby w wojnie 1806-07 r. – dosłużyłby się stopnia wyższego niż ranga strzelca (fizyliera). Można się domyślać, że obaj bracia Olędzcy – Ignacy i Józef – wstąpili razem w szeregi armii Księstwa. Być może zamierzali zaciągnąć się do jednego pułku, z jakiegoś jednak względu (brak miejsc?) znaleźli się w sąsiednich, świeżo formowanych pułkach „galicyjsko-francuskich”.
Kiedy Józef Olędzki opuścił armię Księstwa? Zapewne pod koniec 1809 r., albo razem z bratem w styczniu 1810 r. W jakich bitwach i potyczkach brał udział? W dniu 23 XI 1809 r. 4/16 pułk piechoty Kęszyckiego stanowił część brygady gen. Niemojewskiego, która to brygada była częścią składową I Dywizji dowodzonej przez gen. Józefa Zajączka. Trudno dokładnie stwierdzić do jakiej dywizji należał pułk wcześniej, podczas działań wojennych 1809 r. Z całą pewnością Olędzki brał udział w marszu korpusu ks. Józefa Poniatowskiego na Kraków i w starciach, które miały miejsce od początku lipca 1809 r. do połowy tegoż miesiąca. Z treści wiersza wynika, że Józef „wąchał proch i był w ogniu”, walczył dzielnie, zapewne podczas starcia na bagnety odniósł ranę, lecz ostatecznie pokonał swego przeciwnika.
Wiersz
Jak świadczy oryginalny tytuł – wiersz został opublikowany w obozie pod Krakowem w 1809 r. Można zatem pokusić się o ustalenie choćby przybliżonej daty powstania utworu. Korpus polski podszedł pod Kraków 14 VII 1809 r., tego dnia jeszcze trwały drobniejsze potyczki, następnego dnia, o godzinie 6 rano książę Józef wjechał do miasta na czele wojska; walki były już zakończone. „Dodatek do Gazety Korespondenta…”, w którym zamieszczono – oprócz innych aktualnych sprawozdań z okoliczności zajęcia Krakowa – wiersz Olędzkiego ukazał się w dniu 12 VIII 1809 r. Ostatnie bieżące obwieszenie z Krakowa w „Dodatku…” jest datowane na 6 VIII 1809 r. (jest to aktualny rozkaz dzienny polskiego Sztabu Generalnego). Wydaje się zatem, że wiersz powstał pomiędzy 15 VII a 6 VIII 1809 r., w okresie spokojnego stacjonowania oddziałów polskich w Krakowie i jego najbliższych okolicach.
Warto zadać sobie pytanie czy wiersz Olędzkiego w „Dodatku do Gazety Korrespondenta…” jest pierwodrukiem tego utworu. „Gazeta Korrespondenta…” często posiłkowała się informacjami z innych czasopism. W przypadku działań wojennych 1809 r., w regionie krakowskim, źródłem informacji, na które powoływała się gazeta warszawska była „Gazeta Krakowska”. Właśnie z niej pochodziła większość zamieszonych w 64 numerze „Gazety Koresspondenta…” i jej „Dodatku” „krakowskich” nowinek i informacji. Być może także wiersz Olędzkiego został opublikowany pierwotnie w „Gazecie Krakowskiej”.
Przy okazji warto dodać, że niemało wierszy znalazło się w 64 numerze „Gazety Korrespondenta…”: Oda w dzień uroczystości zawieszenia orłów francuskich w Lublinie (autorem był Kajetan Koźmian, jednak w „Gazecie…” Odę… opublikowano anonimowo i bez tytułu), dwa wiersze Na przybycie wojsk polskich do Krakowa, i wiersz Do obywateli Krakowa. Inne numery „Gazety…” pęczniały od rymotwórstwa różnego kalibru – i bywały to także wiersze pisane przez szeregowych żołnierzy.
*
Trudno wątpić, że wiersz Olędzkiego jest szczery, a autor napisał go z autentycznej potrzeby podzielenia się z odbiorcą swymi uczuciami. I radością – nie zapominajmy, że utwór powstał już po zakończeniu zwycięskiej kampanii. W wierszu pobrzmiewają wyraźne informacje o wykształceniu i wyższym statusie społecznym autora. Autor opisuje sam siebie – przed rozpoczęciem służby wojskowej – jako człowieka nawykłego do wygody, wydawania poleceń, będącego dawniej „profesorem” (być może faktycznie Olędzki uczył w jakiejś szkole, lub pełnił obowiązki prywatnego guwernera). Nowozaciężny wojak poświęcił jednak wszystkie wygody i dumę dla miłości ojczyzny. Można jednak między wierszami odczytać subtelne ślady rozczarowania – Józef mimo odwagi i odniesionej rany, nie otrzymał ani należnego odznaczenia, ani awansu (ale honorowo nie prosił o żadne zaszczyty). Wszystko to potwierdzałoby faktycznie patriotyczne pobudki ale też brak zainteresowania kontynuacją kariery wojskowej i przejście w 1810 r. do tworzącego się sądownictwa nowopowstającego departamentu siedleckiego. Tutaj Józef awansował szybko, a ważne stanowiska (notariusza departamentowego i departamentowego konserwatora hipotek) które zajmował, były widomymi wyznacznikami jego zawodowej i społecznej hierarchii.
Potomków dawnych, możnych rodów szlacheckich spotykamy w armii Księstwa Warszawskiego często na niższych szczeblach hierarchii wojskowej. Można tu wymienić chociażby Józefa Skubę-Pękosławskiego oraz Rocha Kicińskiego. Józef Skuba-Pękosławski, wywodzący się ze starego i znakomitego rodu małopolskiego, służył jako szeregowy w 13. pułku huzarów Księstwa Warszawskiego. Roch Kiciński, bratanek hrabiego Brunona Kicińskiego — późniejszego znanego dziennikarza, wydawcy i opozycjonisty doby Królestwa Polskiego — doszedł natomiast jedynie do stopnia podporucznika w 4. pułku piechoty Księstwa Warszawskiego. Podobnych przykładów można wskazać znacznie więcej.
*

Wiersz napisany w obozie pod Krakowem od Józefa Olędzkiego, fizyliera pułku 16 kompani 4-tej
Kto wojsku służy, z miłości ojczyzny
Miłe mu dla niej poniesione blizny*
Na niedostatek nigdy się nie żali,
Ani się przykrzy, by mu rangę dali.
Niesie karabin, słucha i kaprala,
Szanuje starszych, kocha ich, wychwala,
Marsz po mil siedem spacerem nazywa,
Bitwa z Niemcami, igraszką mu bywa!
Smakuje suchar pleśnią malowany,
Od furiera piątego dnia dany,
A chociaż dawniej szemrał na wygodę,
Rad brudną pije dla ojczyzny wodę.
Co się wysypiał z rana i wieczora,
Pierwszy się zrywa na rozkaz tambora.
I który przedtem przywykł rozkazywać,
Nie jest mu przykro teraz wykonywać,
A bywszy nawet dawniej Profesorem
Sam rad gotuje sobie groch z rosołem.
Bronić ojczyzny taka ma ochotę,
Że nie uważa na głód, upał, słotę.
Mówi, że rana za krzyż złoty staje.
Śmierć za ojczyznę honor mu nadaje;
Wszystkie wypadki ponowić jest miło
Aby się łono ojczyste wróciło.
* Ranny w pierś prawą, zemścił się w dwójnasób na swym i ojczyzny nieprzyjacielu.
Słowniczek
- fizylier – szeregowy strzelec w piechocie początków XIX w.
- furier – stopień podoficerski w armii Księstwa Warszawskiego (pomiędzy kapralem a sierżantem).
- tambor – dobosz, „rozkaz tambora” – sygnał pobudki, ogłaszany w oddziale biciem w bębny.
Silva rerum z epoki napoleońskiej
Andrzej Borkowski * Artur Rogalski
Między klasykami a romantykami.
Tajemniczy Ignacy Skarbek Kiełczewski
W 1984 roku Zofia Sinko w artykule Polska recepcja twórczości pani de Staël w pierwszych dekadach XIX wieku, opublikowanym na łamach „Pamiętnika Literackiego”, przypomniała postać dziewiętnastowiecznego tłumacza i publicysty Ignacego Skarbka Kiełczewskiego. Kilkanaście lat później przywołał ją Piotr Żbikowski w Zarysie problematyki klasycyzmu postanisławowskiego (1999), zaliczając Kiełczewskiego do grona wciąż nierozpoznanych twórców początku XIX wieku:
Ciągle spotykamy jeszcze nazwiska, o których mało lub nic zgoła nie umiemy powiedzieć – na przykład Józefa Sygierta, Ignacego Skarbka Kiełczewskiego, Karola Łaskiego, Edwarda Majkowskiego.
Siłą rzeczy Zofia Sinko niewiele napisała o samym Kiełczewskim. Wiedziała jedynie, że był „wielkim admiratorem twórczości pani de Staël i autorem broszurki poświęconej jej życiu i dokonaniom literackim”. Przywołała ponadto zapowiedzi zamieszczone w „Astrei” w 1823 roku, w których Kiełczewskiego przedstawiano jako autora kilku prac literackich, „trudzącego się przekładem” dzieła pani de Staël De l’influence des passions sur le bonheur des individus et des nations. Badaczka podkreślała jednak:
Szczegóły życia Kiełczewskiego nie są znane; jego twórczość oryginalna i translatorska odnotowana w Nowym Korbucie ogranicza się do kilku pozycji. Był tłumaczem fragmentów o entuzjazmie z dzieła „O Niemczech”, zamieszczonych w „Astrei” i, być może, w „Pamiętniku Warszawskim Umiejętności Czystych i Stosowanych”, oraz rozdziału „O miłości,” opublikowanego w „Astrei”.
Dziś o Kiełczewskim wiemy niewiele więcej. Był autorem prac oryginalnych i przekładów, do których należą: Rozprawa o arystokracyi w różnych względach uważaney (1818), Wiadomość charakterystyczna o życiu i pismach pani baronowey Holstein de Staël, Wielka rozprawa o nierówności stanów pomiędzy ludźmi Jeana-Jacques’a Rousseau, Proiekt prośby do Parlamentu Angielskiego Emmanuela de Las Casesa (1819), O wpływie zapału, czyli entuzjazmu na szczęście ludzkie. Z dzieła „O Niemczech” pani Staël (1821), Mowa Ignacego Skarbka Kiełczewskiego nad dziełem margrabiego Chastellux o szczęśliwości publicznej…, Mowa o duchu klassyczności i romantyczności we względzie filozoficznym (1822), O miłości. Wyjątek z dzieła p. Staël… (1822) oraz Traktat o szczęściu (1823).
O życiu samego Kiełczewskiego – świadomego i aktywnego uczestnika warszawskiego życia intelektualnego doby przełomu oświecenia i romantyzmu – nadal nie wiemy jednak prawie nic.
Jednym z eksponatów prezentowanych na wystawie „Silva rerum z epoki napoleońskiej” będzie rzadki druk Emmanuela de Las Casesa, stanowiący apel do parlamentu Wielkiej Brytanii w sprawie cesarza Napoleona. Dzieło ukazało się po polsku w 1819 roku pod tytułem Proiekt prośby do Parlamentu Angielskiego przez hr. Las Casas napisany, a przez Ignacego Skarbek Kiełczewskiego tłómaczony. W związku z jego prezentacją Muzeum Oświecenia przygotowuje edycję tego pochodzącego ze zbiorów prywatnych druku. Publikacja zostanie uzupełniona o najnowsze ustalenia dotyczące biografii autora przekładu.
